Rewitalizować „myślenie”, myślenie można korygować , zmieniać, usprawniać, ale nie rewitalizować. Myślę, że częstochowianie myślenie maja prawidłowe i poprawne, widać to w badaniach, w których wskazują problemy miasta.
BEZROBOCIE!
Natomiast „zrewitalizować” trzeba Urząd Miasta. Z persona non grata.Co do Muzeum Potopu Szwedzkiego myślę, jako częstochowianka , że Potop jest teraz , ale nie szwedzki a najważniejsze dla mieszkańców jest ich przyszłość a nie historia.
Ku mojemu zdziwieniu jedną z rzeczy "mniej istotnych", czy takich, które "mogą poczekać", jest w plebiscycie budowa multimedialnego Muzeum Potopu Szwedzkiego - przy okazji rewitalizacji Rynku Wieluńskiego. Ogromny rynek (niewiele mniejszy od Rynku Głównego w Krakowie), który może być jednym z najpiękniejszych miejsc Częstochowy i magnesem turystycznym (sąsiedztwo Jasnej Góry), potrzebuje kompleksowej rewitalizacji. Duża powierzchnia do zagospodarowania wymaga dobrego zaaranżowania tej przestrzeni. Moim zdaniem Rynek Wieluński jest idealnym miejscem do tego, by przybliżyć turystom i pielgrzymom (przydałoby się też niektórym częstochowianom) jedno z najbardziej pozytywnych wydarzeń XVII wieku, jakim była obrona Częstochowy przed szwedzkim najeźdźcą. Polacy i mieszkańcy naszego miasta powinni być z tego dumni.
Chcemy zatrzymać turystów na dłużej w Częstochowie? Na pewno takie multimedialne muzeum będzie dla nich magnesem. Nie zrobimy tego tylko happeningami i wydarzeniami kulturalnymi w Śródmieściu, choć dobrze, że w końcu pojawiają się nie tylko w zamkniętych murach, ale także w miejskiej przestrzeni. Nie przesądzając woli mieszkańców (wyniki plebiscytu "Wyborczej" są wstępne) uważam, że gdyby przedstawić im stosowne argumenty, pokazać jak ciekawie mogłoby wyglądać takie muzeum i wskazać wymierne korzyści z niego płynące, to propozycja budowy Muzeum Potopu Szwedzkiego (lepiej brzmiałoby Muzeum Obrony Częstochowy) byłaby na szczycie "potrzeb do realizacji". Nie muszę tłumaczyć, że dzięki współpracy z Jasną Górą takie muzeum dysponowałoby unikalnymi eksponatami. Nie muszę też tłumaczyć, że mało które wydarzenie z dziejów naszego miasta - a bohaterska obrona Częstochowy wysuwa się na pierwszy plan - ma takie zaplecze filmowe np. w nominowanym do Oscara "Potopie". Nie muszę także tłumaczyć, jak wspaniałych historyków ma Częstochowa, którzy swoim doświadczeniem i zaangażowaniem mogliby się stać kołem zamachowym takiego przedsięwzięcia. Dlatego trzeba najpierw "rewitalizować" myślenie mieszkańców na te tematy, a później zabierać się do rewitalizacji przestrzeni.
Jak to robić? Pracą i rozmowami z ludźmi. Proste? Ale wymaga olbrzymiego zaangażowania. Tak było z częstochowskim Starym Rynkiem. Jeszcze rok temu niewielu mieszkańców wyrażało potrzebę zmiany swojego otoczenia. "Rewitalizacja? A co mnie to, dobrze jest" - odpowiadali na sugestię, że Stary Rynek wygląda źle. Dzięki pracy u podstaw społeczników mobilizowano mieszkańców najpierw do tego, żeby posprzątać zalegające śmieci (m.in. na ul. Koziej), później pojawiły się pierwsze imprezy, festyny, pikniki (i sporo innych działań), miasto uporządkowało tymczasowo wykopaliska, a MOPS otworzył siedzibę swojego Zespołu ds. Organizowania Społeczności Lokalnej przy ul. Warszawskiej. Równolegle zaczęto zmieniać otoczenie, infrastrukturę drogową. Niech ktoś teraz zapyta mieszkańców Starego Rynku, czy nie cieszą się z planów miejskich włodarzy, którzy chcą pozyskać środki zewnętrzne na gruntowną rewitalizację, czy nie widzą teraz w tym swojej szansy. Sądzę jednak, że nie byłoby tak poważnych planów rewitalizacji, gdyby nie wcześniejsze działania. Gdyby nie zmiana mentalności mieszkańców, potrzeby Starego Rynku nie zostałyby zauważone. Myślenie urzędników dzięki wymienionym działaniom też uległo zmianie. Zmianie na lepsze.
Podobną "zmianę mentalną" przeszła i przechodzi warszawska Praga. Efekt? Mieszkańcy chodzą dumni, bo otwarto muzeum tej wyjątkowej dzielnicy. Zmienia się ich otoczenie, chwalą się swoją historią i walczą o to, żeby jednocześnie nie utracić klimatu dzielnicy.
Tak samo może być w Częstochowie. Tym miastem możemy i powinniśmy się chwalić. Pomysłów na to jest więcej. Dlaczego nie wrócić do kolejnej dobrej karty historii naszego miasta? Dlaczego nie wrócić do pomocy udzielonej przez częstochowian Powstańcom Warszawy. To przecież w Częstochowie przy ul. 7 Kamienic gen. Okulicki po ewakuacji ze zniszczonej stolicy rozwiązał Armię Krajową. Dlaczego więc np. nie wykorzystać pięknego budynku przy ul. ks. Popiełuszki (obecnie siedziba Miejskiego Zarządu Dróg i Transportu), dawnej siedziby UB, do pokazania historii unikalnej marki, jakim była polska, w tym częstochowska, konspiracja. Dlaczego nie stworzyć w tym miejscu multimedialnego Muzeum Polski Podziemnej, której legenda wciąż jest żywa na całym świecie. Dlaczego nie dokonać rewitalizacji tego pięknego miejsca (też w bliskim sąsiedztwie Jasnej Góry i dodatkowo Alei NMP).
Skoro Warszawa przypomina historię polskich Żydów, budując muzeum im poświęcone, dlaczego my nie możemy zabrać się do tworzenia czegoś podobnego, naszego. Za co? Kwestie pozyskania środków na budowę takich miejsc pozostawiam tęższym głowom, ale jeśli chodzi o utrzymanie, to sądzę, że likwidując rzadko uczęszczane placówki muzealne, które wciąż istnieją na mapie Częstochowy, można znaleźć na to pieniądze.
Do tego jednak, na początek, trzeba "zrewitalizować" nasze myślenie. A wtedy wyniki plebiscytów o potrzebach miasta będą zupełnie inne.
Źródło:gazeta.pl

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz